<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Amerykański pożar Reichstagu">
<author_1="Albert E. Kahn">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="7">
<date="1951-07-07">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Ostatnia decyzja sądu najwyższego Stanów Zjednoczonych, utrzymująca w mocy ustawę Smitha (sprzeczna z konstytucją ustawa, na której podstawie skazano przywódców Partii Komunistycznej USA — red.), jest, być może, mniej rzucająca się w oczy, niż pożar Reichstagu. Niemniej jednak skutki tej decyzji są złowróżbne. Jeśli bowiem hitlerowscy podpalacze doprowadzili do ruiny republikę Weimarską, decyzja sądu najwyższego ma na celu zniszczenie konstytucji amerykańskiej i demokratycznej formy rządów. Zarówno w Ameryce, jak i w Niemczech domniemany spisek komunistyczny nastręczył pretekst do przekreślenia przez rząd wolności i bezpieczeństwa całego narodu.
Gorzkie lekcje historii
Historia ostatnich dwóch dziesięcioleci jest wypełniona gorzkimi lekcjami, których dostarczyły nie wysłowione cierpienia mężczyzn i kobiet całego świata. Lekcją nie najmniejszej wagi jest ta, że więzienie i prześladowanie komunistów jest nieuchronnym wstępem do najostrzejszych represji przeciw wszelkim formom demokracji. Taką była ponura i krwawa droga Niemiec i Hiszpanii, Włoch i Japonii. I taką będzie, o ile kierunek wydarzeń nie zostanie powstrzymany, tragiczna droga naszego kraju.
Ministerstwo sprawiedliwości czy też sąd najwyższy bynajmniej nie wysunęły zarzutu, że nauka Marksa jest dzisiaj inna, niż była przed wielu laty. To nie nauka Marksa się zmieniła. Zmieniły się warunki w Stanach Zjednoczonych. Wolność słowa, swobodna dyskusja, propaganda idei i wymiana opinii - te wszystkie pojęcia, tak doniosłe dla wolnościowych tradycji amerykańskich, zostały uznane przez sąd najwyższy za luksus, na który kapitalizm amerykański nie może sobie dłużej pozwolić. Pierwsze uzupełnienie do konstytucji (gwarantujące wolności obywatelskie — red.) zostało uznane oficjalnym wyrokiem za anachronizm.
Boją się pokoju
Ci, którzy dziś sprawują władzę w St. Zjednoczonych, nie chcą już, aby ich polityka była poddana publicznej krytyce, albo opozycji narodu. I dlatego usiłują wyeliminować wszelkie różnice, podporządkować naród bezkrytycznemu posłuszeństwu. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>